Tradycje ziemi pińskiej

horoszkiewicz pinskChociaż powszechnie znane jest przechowywanie przez lud tradycji odległych lat, podań i wspomnień, to jednak zdumienie i po dziw nas zawsze ogarnia, gdy spotykamy się z takimi faktami w warunkach, które, zdawałoby się, powinny wywołać skutki wręcz odmienne, w danym wypadku, zapomnienie przeszłości i zerwanie z nią,.. 

Źródło: R. Horoszkiewicz, Tradycje ziemi pińskiej, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1935.

 

A jednak... a jednak właśnie Polesie przynosi nam tego rodzaju niespodzianki... Bo czyż nie niespodzianką ogromną będą, na przykład, przechowane tutaj przez lat czterysta - tradycje jagiellońskie? I to tradycje żywe... z dzisiejszymi czasami łączące się bezpośrednio.  W sądach, w procesach o ziemię, nie są rzadkim zjawiskiem dokumenty królowej Bony, czy któregoś z Zygmuntów, których królewska łaska dany grunt darowała przodkowi rodziny do dzisiaj na niej gospodarującej... Podróżnemu, jadącemu statkiem z Pińska na południe, do Starych-Koni, przygodni towarzysze podróży pokażą na pewno, gdy rozmowa na te sprawy zejdzie, kurhan, na którym królowa Bona sądy odprawiała i miejsce, gdzie stał „czerwony dwór królewski". We wsi Wyłazy, w powiecie pińskim, spotykamy źródło tejże „królowej Bony" (woda z niego pomocna jest w chorobach), a w Kobryniu, czy w Motolu, mieszczanie Kulbiedż (pochodzenia holenderskiego), czy Palto (z włoskiego Pellati) pamiętają dobrze, że ich przodków taż sama królowa Bona na Polesie sprowadziła...

poleskie1Ciekawy przykład zachowania tradycyj z przed 300 prawie lat spotkałem w powiecie stolińskim. Znajdują się tam mianowicie, między wsiami Perebrody a Koszara-Olmańska, wzgórza, zwane „Orłowe", na których mieli ponieść klęskę rycerze polscy „w żelaznych zbrojach", przez „Moskali" wpędzeni w przyległe błota. Interlokutor mój, wieśniak z Perebrodów, wyraźnie podkreślił, że było to dawno, o wiele dawniej - „przed powstaniem"...A w okolicach tych właśnie miała miejsce nieszczęśliwa dla naszych bitwa wojsk polskich z wojskami rosyjskiemi, w roku... 1655. Osobliwą, a prawdziwą kopalnię tradycyj historycznych Polesia stanowią wsie szlachty zaściankowej...Trzebaż jednak wiedzieć, co to jest „szlachcic" poleski,.. „Szlachta" stanowi tu osobną grupę społeczną. O przynależności do niej nie decyduje majątek, ani wy kształcenie,.. Szlachcic może być biedny, może czytać i pisać nie umieć... Kwestją podstawową jest tylko ród. „Szlachcic polski" to określenie zastępuje niejednokrotnie narodowość i w ogóle przy należność. Czystości rodu strzeże się pilnie. Po żonę jedzie nieraz szlachcic kilkadziesiąt kilometrów. Tu dodam nawiasem, Poleszucy lubią podróżować, szlachta zaściankowa, z natury inteligentna, bystra, ceniąca bardzo wykształcenie, nie boi się podróży, nieraz nawet dalekich, za zarobkiem, czy z jakiejkolwiek w ogóle okazji,.. Co do małżeństw jeszcze, to prędzej szlachcic ożeni się z chłopką, co jest pewne go rodzaju indygienatem dla niej, niż szlachcianka wyjdzie za chłopa... Wtedy traci ona wszelkie towarzyskie i rodzinne przywileje, a zdarza się to najczęściej w razie kompletnego zubożenia rodziny.

 Wyznanie nie gra u szlachty wielkiej roli. Ogromna jej większość jest prawosławna. Są jednak i wsie czysto katolickie, jak np. Osowa w pow. stolińskim. Zresztą i w jednej rodzinie spotkać można często dziadka wyznania rzymsko-katolickiego, podczas gdy syn jego i wnukowie są już prawosławni. Pochodzenie narodowościowe szlachty trudno określić. Są rody ze środkowej Polski pochodzące, są Mazurzy, są Małopolanie, jak Baldwin-Ramułci naprzykład, inni wywodzą się ze Śląska, czy Po morza. Dużą grupę wśród szlachty stanowią rody tatarskie, dzisiaj również prawosławnej religji. Wiele też jest rodów miejscowego, poleszuckiego pochodzenia. Najliczniej osiadła poleska szlachta zaściankowa w powiecie pińskim. Stanowi tam ona 18% ludności i zamieszkuje około 70 wsi, zaścianków. W powiecie stolińskim jest takich wsi 30, w łuninieckim również około 30. W innych powiatach województwa poleskiego szlachta mieszka w ilościach o wiele już mniejszych. O dawnych czasach lubi szlachta wspominać...Tylko, że po polsku już mało kto z tych „panów braci" umie. Powszechnie jednak są jeszcze w użyciu słowa „waszeć" i „panie dobrodzieju". Zdarzają się też wsie, gdzie wiedzą jeszcze co to jest „kontusz" i gdzie ostatnie kontusze, w czasie wojennej biedy, dzieciom na kubraczki przerabiano... W drewnianej chacie szlacheckiej, zwykle stosunkowo obszernej, a nieraz kilka izb liczącej... 

polesie 02pozostałość to często przerobionego dworku starego, chętnie przyjmuje gości szlachcic poleski... I jeśli Ci goście nie zrażą go niewczesną ciekawością lub towarzyskim nietaktem (uchybieniem wielkiem jest naprzykład potraktować szlachcica przez „ty" lub nawet „wy"; należy mówić „panie" z dodaniem nazwiska), jeżeli więc goście zyskali już zaufanie pewne, to na stół czysto wy tarty wyjdą ze skrzynki w „świronku" schowanej, lub po prostu dobyte z pod strzechy - pliki papierów starych, pożółkłych... Jest ich czasem kilka, czasem pełna skrzynka spora... I są to albo odpisy procesów różnych, albo różne gospodarcze szpargały, albo wyciągi z heroldji rosyjskiej, czasem jednak błyśnie i pergamin z podpisem królewskim... Takim pergaminem z podpisem Bony szczycą się Poluchowicze-Serniccy, siedzący w Sernikach, są takie pergaminy w Płotnicy w stolińskim powiecie, częstsze są jednak pięknie malowane drzewa genealogiczne z herbem kolorowanym, niejednokrotnie w mitrę zdobnym. Mitrę więc nad Szeligą mają naprzykład Horehladowie w Wyłazach pod Pińskiem, za wielki, choć bez mitry, ród uważają się tacy Kolbowie-Sieleccy, wedle własnego twierdzenia „polskich królów krewni"... Ale i dużo zmartwienia mają nieraz szlachcice ze swemi herbami... Miał właśnie takie zmartwienie kilka lat temu pan Werakso we wsi Moczula, pod Dawidgródkiem osiadły. Z nim razem martwili się i synowie jego, a i sąsiedzi szczerze mu współczuli. Bo jakżeż przy niedzieli czy święcie miło porozmawiać o „starinnych czasach", o herbach, i sławnych przodkach, królewskich generałach... Wątpiących w owych generałów, łatwo przekonać,.. Wystarczy przecież pokazać stary dokument, w którym przy nazwisku pradziadka stoi wyraźny tytuł „generał woźny piński"... Ale wracajmy do zmartwienia starego pana Weraksy. Ot, „gerba" swego zapomniał! I dzisiaj nie może rozmawiać, jak równy z równym, z panem Leszkiewiczem, herbu Nałęcz, a jeszcze mającym przydomki „Zenowicz-Olpieński", czy z panem Wyszczyckim, dumnym ze swej Grzymały z rycerzem, czy z panem Tiuhaj-Lipskim, herbu Lubicz...To nieszczęście sprowadził na panów Weraksów jeszcze ojciec ich, który o herbie tyle tylko im powiedział, że jest „osiem szczeniąt w koronie". Te słowa polskie pan Werakso, nie mówiący już zresztą po polsku, dobrze zapamiętał, ale i niepewnie je powtarzał, nie rozumiejąc, co mają znaczyć... Aż trzeba było, by sąsiad-osadnik wojskowy, co niegdyś u profesorów krakowskiego uniwerku heraldykę studjował, owe osiem szczeniąt zrozumiał i herbem Kuszaba, mającym właśnie w koronie owe szczenięta, a w tarczy kamień młyński, panów Weraksów uradował... Z osadnikami wojskowymi w ogóle szlachta dobrze zwykle żyje. Nawet zdobyć się potrafi na takie zdania, zazdroszcząc osadnikom opieki państwa: „myśmy przecież tacy sami osadnicy wojskowi, jak dzisiejsi, tylko o czterysta lat starsi"... I musi się wierzyć temu, czytając wyraźnie znowu w owych sławnych papierach, że rotmistrzowi Mironowi Litwinowiczowi król Jan III uroczysko Ośnica nadał za jego przewagi wojenne... Litwinowicze zaś do dzisiaj we wsi Suszycku siedzą... I Horehladowie ziemie w Wyłazach otrzymali za rycerskie zasługi, toż samo rycerz Lemiesz Sawa, od którego Lemieszewscy z Lemieszewicz idą, toż samo Szołomiccy z Szołomicz, Kałłaurowie z Kałłaurowicz, Połchowscy z Połchowa i ilu ich tam jeszcze żyje na Polesiu tych rodów szaraczków szlacheckich...

polesie 03Wędrując tak w Pińszczyźnie i Stolińszczyźnie przez owe wsie, Lemieszewicze, Kołby, Płotnicę, Osowę, Rubel (dawna Lubrza, której starą polską nazwę koniecznie przywrócić by należało), Wielemicze, nie możemy pominąć absolutnie wsi Remel... Bodaj że najtypowsze tutaj się zachowały zagrody i dworki szlacheckie, z ganeczkami, ogród kami - kwiatami obsadzonemi, wewnątrz alkierzyków i bokówek pełne, zamieszkałe przez szlachtę świadomą swego pochodzenia, ambitną i animuszu pełną... Warto do tego Remla pojechać, by zobaczyć tych panów Szpiganowiczówi Knobelsdorfów, Ramułtów i Rączyńskich, ich młodzież, a ich panny przede wszystkiem... Polska zaś jest ta szlachta nie w słowach tylko... Powstanie Pusłowskiego w 1831 roku, powstanie styczniowe, pomoc niejednokrotnie okazywana wojskom polskim w walkach ostatnich... żywe to dowody uczuć poleskiej szlachty zaściankowej. 

I z legjonowemi bojami pięknie łączy się Polesie... Przed wojną światową kilku późniejszych żołnierzy I brygady (Piotr Olewiński, bracia Wądołkowscy i inni) obóz ćwiczebny, harcerski, naturalnie konspiracyjny, urządziło w Kołbach... tzw. zaś „powstaniem łahiszyńskiem" przeciwko bolszewikom w r. 1919 dowodził również legjonista, ułan II brygady, porucznik Koy-Zameczek.

Do opowiadań o królowej Bonie i królu Zygmuncie, o rycerzach w żelazo zakutych, o rotmistrzach króla Sobieskiego, o powstańcach, którzy z Trauguttem do lasu chodzili... przybyły opowiadania o ułanie legjonowym, o Poleszukach-wywiadowcach polskich, o bolszewikach, którzy zacięcie papierów szlacheckich poszukiwali i palili je... W poleskich zaściankach szlacheckich żyje tradycja lat dawnych i w naszych oczach narasta już tradycja dni dzisiejszych... 

 

Źródło: R. Horoszkiewicz, Tradycje ziemi pińskiej, Główna Księgarnia Wojskowa, Warszawa 1935. 

Fotografie pochodzą z lat 30 XX wieku wykonane przez Józefa Szymańczuka, opublikowane nawww.polesie.polinfo.net